Nasze psy

 

Leon Mała
 
Kliknij aby powiększyć
Leon urodził się 10.X.1999 roku. Jest mieszanką owczarka niemieckiego z owczarkiem kaukazkim. Jego waga sięga 60 kg. Zamieszkał z Darkiem ( mój towarzysz życia ) będąc kilku tygodniowym puchatym szczeniaczkiem. Z małego łobuza, który doprowadzał mamę Darka do szału wyrósł na wspaniałego dorodnego psa. Leon jest psem ułożonym (odbył tresurę PT, dzięki czemu umiemy nad nim panować), spokojnym lecz czujnym stróżem i obrońcą rodziny. Jednak niekiedy udziela się temperament kaukaza... uwidacznia się to przy spotkaniach z innymi większymi psami :( Jego najwspanialszą rozrywką, niezależnie od pory roku jest kąpiel, ale nie w wannie a w rzekach, stawach czy jeziorach. To wydra nie pies !!! Dowodem tego są zamieszczone tu zdjęcia :D   Mała jest znajdą zabraną w październiku 2006 roku z ruchliwego skrzyżowania w Warszawie. Latała po nim jak szalona a ja w obawie przed nieszczęściem postanowiłam ją zabrać. Już na pierwszy rzut oka widać było, że jest jeszcze szczeniakiem. Nie miała oboży, była brudna i zapchlona. Po nieszczególnym wysiłku szukania jej nowego domu postanowiliśmy, że zostanie z nami :) Mała jest wulkanem energii, co czasem jest bardzo uciążliwe, śmiejemy się, że mamy psa z zespołem ADHD !!!! Ma w sobie ogromny instynkt łowiecki, na spacerze biega z nosem przy ziemi i tropi, staramy się ją strofować lecz instynkt jest silniejszy...
 

Wspomnienie...

Sara

Sara była mieszańcem rottweillera. Znalazłam w centrum Warszawy, pod blokiem w którym mieszkałam jeszcze z rodzicami. Biegała przerażona w poszukiwaniu swoich właścicieli, na daremnie... Najprawdopodobniej została porzucona :/ Miała wtedy około 2 lat. Przez pięć następnych była niezwykle wiernym i kochanym psem. Szalenie łagodna sunia, którą sama układałam... Bardzo pojętna i inteligentna, z wielką pasją wykonywała wszystkie komendy. To ja byłam dla niej najważniejsza. Koty robiły z nią co chciały... Niestety los sprawił, że w październiku 2005 Sara od nas odeszła... nowotwór był bezlitosny...

Teraz pozostała tylko ogromna pustka której, żaden pies ani kot nie wypełni...